niedziela, 11 listopada 2012

Odlot nr 4


Michał wściekły klapnął na krzesełko. Właśnie trwał ich trening, a on nie miał się czego napić. Odkąd Marta zastrajkowała, skończyły się wygody siatkarzy. On i Zbyszek mieli problemy z dostaniem czegokolwiek, gdyż chłopak wolał flirtować z siatkarkami.
- Chyba trochę się na nas wkurzyły - zagadnął Zbyszek widząc, jak Marta i Justyna siadają na jednej z trybun.
- Myślisz, że przegięliśmy z tym kawałem?
- Czy ja wiem? - Zbyszek obojętnie wzruszył ramionami.
- Ja wiem, że nie ma wody.
- Ręczników też brak... Jednym słowem kicha - podsumował Bartman.
- Marta, to jednak o nas dbała...
- Oj tak... Kurde, nie dobrze nie mieć jej po swojej stronie.
- Chyba nas choć trochę lubiła, skoro mieliśmy jakieś względy.
- To na pewno... Może ją przeprosimy? - olśniło bruneta.
- Dobry pomysł, a co z moją siostrą?
- Będzie trzeba to i ją przeprosimy.
- Wiesz, musimy, bo Marta pomyśli, że chodzi nam tylko o jej pracę.
- Skoro tak mówisz, to przeprosimy je obie i po kłopocie -zgodził się.
- Kurcze, nawet nie wiem, jak się za to zabrać.
- Kupimy im jakieś błyskotki Michu, kobiety to lubią.
- Ty to jednak masz łeb - młodszy poklepał kolegę z uznaniem.
- Znam się na kobietach. Po prostu, ma się to doświadczenie - wypiął dumnie pierś.
- Taaa, w podglądaniu chyba - mruknął szatyn.
- Ty nawet nie możesz się tym pochwalić - dogryzł mu. - A takie fajne dupy w koło -rozmarzył się.
- Zobaczymy! Mam kogoś na oku.
- Michu, no co ty? Zbyszkowi nie powiesz? Nie bądź taki...
- Napalam się tak samo jak ty.
- Nie ma ciula! Musimy sobie...rozładować napięcie! Nie będzie tak, że Zbyszek i Misiek chodzą niezaspokojeni... Takie fajne dupy.
- Więc słyszałem, że idziesz kupić ten przeprosinowy prezent, to nara - wyszczerzył się Kubiak i pobiegł do hotelu.
- Ale jak to sam? Michał - jęknął zrozpaczony za przyjacielem.
- To ty jesteś ponoć znawcą kobiet.
- Sam sobie nie poradzę, zresztą znasz Martę trochę lepiej niż ja...
- Słucham?
- Masz do niej czuja i będziesz wiedział co jej się spodoba. Zresztą nie marudź, ino idziemy tam razem – oświadczył.
- A dlaczego niby ja? Mógłbyś tak powiedzieć o Jusi, bo to moja siostra, ale Marta?
- Jedna i druga jeden pies.. Spodoba się Jusi to i Marcie.
- Raczej niezłe suczki - szturchnęli się i zarechotali

- Zbyszek, powiedz, że coś masz! Ja chcę jutro mieć czysty ręcznik i zimną wodę - jęknął Kubiak.
- Michu! Rozmawiasz z zawodowcem, spójrz - wyciągnął z pudełeczka jeden z drobiazgów.
- Łaaaaał. Ok, teraz powiedz ile muszę ci oddać.
-Twoją siostrę i będziemy kwita - zaśmiał się.
- Chyba sobie kpisz!
- Żartowałem, oddasz mi później, teraz chodźmy przeprosić dziewczyny.
- Ja idę do Jusi! - zastrzegł szatyn.
- No ja Justynkę też muszę przeprosić - przyznał Zbyszek.
- Co ty kombinujesz? Umawialiśmy się, że jej nie tykasz - mruknął młodszy.
- Nic jej nie zrobię, czuję potrzebę przeproszenia obu dziewczyn - bronił się.
- Ty i twoje potrzeby mnie przerażacie…
- Każdy swe potrzeby ma.
- To jak zaczniemy?
- Zdamy się na nasz urok osobisty - zaproponował Kubiak.
- Tego mi akurat nie brakuje - wyszczerzył się brunet.

___

Siedzę wkurzona, uderzając nogą o podłogę. Dawno nikt tak bardzo mnie nie wkurzył. Marta była tego samego zdania co ja. Michał i Zbyszek przegięli. Niech lepiej nie pokazują sie nam na oczy, bo obie jesteśmy ich w stanie zabić! Wściekle wbijam ślepia w zamknięte drzwi. Niepewne pukanie po drugiej stronie irytuje mnie jeszcze bardziej. W końcu nie wytrzymuję i idę otworzyć.
- Ee! – jęczę, widząc ich uśmiechnięte mordy.
- Z wami nie rozmawiamy - trzaskam drzwiami, by po chwili otworzyć je po raz kolejny. - Czy ja nie wyraźnie mówię?!
- Justynko i po co te nerwy - Michał próbuje mnie uspokoić.
- Zamknij się! Ty niewyrośnięty krasnalu! - sykam, na co Zbyszek łapie mnie za rękę i siłą wyprowadza z pomieszczenia.
- Ja to załatwię - rzuca w kierunku zdezorientowanego przyjaciela. - Tobie zostawiam Martę.
- Bartman!

___

                Nie zważał na krzyki przyjaciela. Jak Zbigniew Be coś sobie obmyślił, to to realizował. A w tym właśnie momencie, na jego celowniku znalazła się pewna zgrabna brunetka.
- Mogę się dowiedzieć, co ty wyprawiasz? – spytała dziewczyna, zakładając ręce na piersi.
- Wszystko ci wyjaśnię, tylko chodź – znów ciągnął ją za rękę w nieznane.
- Mam nadzieję, że masz na to dobrą gadkę, bo inaczej zmywam się z powrotem do hotelu – mruknęła Jusia.
- Nie chciałem przeszkadzać tamtej dwójce, niech się pomiziają – zażartował.
- Tylko ja mogę swatać mojego brata!
- Moja ty złośnico – wymruczał nagle siatkarz, patrząc na Kubiakównę takim spojrzeniem, że przeszły ją ciarki. – Mam coś dla ciebie – delikatnie wsunął na jej rękę bransoletkę.
Brunetka podniosła dłoń do góry i przyjrzała się podarkowi. Pytającym wzrokiem zmierzyła bruneta.
- Na przeprosiny. Ostatni numer był niesmaczny – przyznał skruszony.
- Ech… - westchnęła Justyna. – Powinnam ci za tamto jaja urwać, a nie stać z tobą pod płaczącą wierzbą.
- Osobiście wolałbym uniknąć tego pierwszego. Wybaczysz mi?
- Helo, jedna błyskotka i załatwione? Nie takie numery z księżniczką Jusią! – tupnęła nogą, chcąc sprowokować Bartmana. – Mam nadzieję, że… - nie zdążyła dokończyć, bo siatkarz przycisnął ją do drzewa i pocałował. Z wrażenia zapomniała zupełnie o wcześniejszych wydarzeniach. Mogła uważać go za kompletnego debila, ale gdy tylko łączyły się ich usta, czuła się jak z zupełnie innym chłopakiem. Może właśnie dlatego od czasu do czasu lubiła sobie pozwolić z nim na więcej. W końcu złość Miśka to jedno, a własna przyjemność to drugie.
- I jak? – wychrypiał Zibi z błyszczącymi oczami.
- Chciałabym, żebyś miał więcej na sumieniu… Jeśli wiesz, co mam na myśli – obdarzyła go tajemniczym spojrzeniem i wymsknęła się z uścisku.

___

Jeśli Kubiak myślał że przyjdzie szepnie kilka czułych słówek a ja zapomnę o całym zdarzeniu z tajemniczymi telefonami, to się grubo mylił. Do dzisiaj mam traumę na samo wspomnienie tych napaleńców!. Wraz z Bartmanem przegięli.  No ale nich stracę wysłucham co ma mi do powiedzenia.
-No słucham?- siadam obdarzając szatyna pogardliwym spojrzeniem.
-Martusiu- niezdarnie podrapał się za uchem.
-Tak mam na imię- prycham gotowa wstać i wywalić go za drzwi. Powstrzymuje się jednak czując dłonie szatyna zaciskają się na moich nadgarstkach.
-Brutalu ty!- krzyczę, a na twarzy szatyna maluje się jedne z jego uśmiechów, w tym wypadku triumfalny.
-Lubię takie kocice!- szepczę  by po chwili dumnie jednym ruchem ręki rozpiąwszy kilka guzików swojej popielatej koszuli ukazać  moim oczom swój Pospolity Tors. Mam ochotę krzyczeć,  powstrzymuję się jednak i zamiast krzyku z moich ust wydobywa się dziki śmiech. Nie wytrzymuję! Przecieram oczy ze zdziwienia a jego przyozdobiona w czerwone serce goła klata z dyndającymi tuż przy stukach niezidentyfikowanymi zawieszkami przyprawia mnie o łzawy śmiech. Padam na łóżko porażona pomysłem siatkarza.
  -Martuś ale coś nie tak?- zdezorientowany pochyla się nad leżącą na łóżku dziewczyną.
-Nie podoba się?, ałłćć moje suty- jęczy z bólu
-Boszz Kubiak jaki z ciebie niesforny miś, głupiutki mały miś- powtarza do znudzenia.

___

Kolejnego dnia tuż pod wieczór Mysłowice nawiedziła burza. Zbliżała się powoli, ledwie pomrukując grzmotami przed parę godzin. W końcu ciemne niebo rozjaśniało się częstymi błyskawicami. Pewna dziewczyna drżała ze strachu pod kołdrą. Bała się najzwyczajniej w świecie. Nie chciała być teraz sama. Podreptała niepewnie korytarzem i zapukała do jednych z drzwi.
- Bo... bo ja.. boję się. Na dworze jest strasznie - spojrzała na siatkarza przerażonymi oczyma.
- Martusia się boi? Jakie to słodkie. Wejdź, coś na to poradzimy.
- Nie sądzę, żeby to był dobry pomysł...
 - Ale czemu? Michała nie ma, przed meczami nie dzielimy wspólnie pokoju. Wejdź, nic Ci nie zrobię, pogadamy, jakoś zleci – zachęcał Zbyszek.
- Rozumiem, ale powinieneś się wyspać - pomysł przyjścia tutaj wydał jej się nagle kiepski.
- Daj spokój i tak nie zasnę. No wejdź, w końcu z jakiś powodów tutaj przyszłaś - wciągnął szatynkę do środka.
- Sama nie wiem czemu.. Nie powinnam - dziewczyna stanęła bezradnie przy ścianie.
- Boisz się mnie? - siatkarz przyjrzał się uważnie towarzyszce.
- Yyy... Nie?
- Więc bez skrępowania się rozgość. Zaraz coś zamówię, jak masz ochotę? – Zbyszek podniósł słuchawkę telefonu.
- Nie, nie trzeba. Nie jestem głodna - Marta kucnęła przy komodzie.
- Ej Martusiu, co się dzieje, boisz się? - dłoń bruneta spoczęła na ramieniu dziewczyny.
- Ta burza... Myślałam, że u ciebie poczuję się bezpieczniej, bo wiesz... jesteś facetem, ale teraz żałuję - mruknęła, uciekając wzrokiem na boki.
- Przecież Ci nic nie zrobię. Rozumiem boisz się burzy, każdy czegoś się boi. Ze mną nic Ci nie grozi, chcesz się położyć? – zaproponował, wskazując na posłanie.
- Ale, że koło ciebie?
- Wiesz, mogę spać na podłodze, jeśli chcesz? Marta, czy ja wyglądam na gwałciciela? Tak źle mi z oczu patrzy?
- Nie ma mowy! Masz jutro mecz. Nie mogę cię narażać. Jesteś bardzo fajnym chłopakiem, ale... Mam do ciebie respekt...
- Kobieto, ale ty jesteś uparta... Respekt do mnie? Wiesz, myślałem że tylko przeciwnicy, a że jestem fajnym chłopakiem to oczywiste – uśmiechnął się serdecznie. - To co, kładziesz się do łóżka, czy życzysz sobie abym sam Cię na nim położył?
- Raczej nieśmiała - uśmiechnęła się kącikiem ust. - Zdecydowanie poradzę sobie sama.
- Nieśmiała, ciekawe. Lubię nieśmiałe. Dobra odpowiedź.
- A mi się wydawało, że lubisz Justynę. Chciałabym być taka jak ona...
- Kubiakówna to ciężki przypadek, lubię ją jak siostrę kumpla. Taka jak ona? Czyli jaka?
- A tam ciężki. Kto się czubi ten się lubi - szturchnęła go lekko w ramię. - No odważna, bezpośrednia, kontaktowa...
- Jest ryzyko jest zabawa. No taka jest, ale znając ją zaraz wleci tutaj z krzykiem, że ona boi się tych wielkich błyskawic, a wszystko po to żeby się do mnie poprzytulać – wyszczerzył się.
- Myślisz? - ledwie to wypowiedziała, na korytarzu rozległ się tupot stóp, a po chwili ktoś zapukał energicznie do pokoju.
- A chcesz się przekonać, że to ona?- rzucił z satysfakcją i poszedł otworzyć drzwi.
- Zibi! Proszę cię, przygarnij mnie. Przecież to jest jakaś masakra. Zaraz w nas walnie! Nie chcę umierać sama! No prooooooszę - brunetka zawisła na szyi siatkarza.
- Justynka się uspokoi, nic Ci ze mną nie grozi, tylko przytul się mocniej, będziesz bezpieczniejsza – zachęcał brunet.
- Matko, Bartman. Naprawdę masz mięśnie. A myślałam, że ty ino taki patyczak - mruknęła w jego koszulkę. Jej koleżanka zachichotała cicho.
- Nie wszystko jeszcze widziałaś. To co, dołączasz na trzecią do łóżka?- rzucił obejmując dziewczynę za ramię.
- Jak to na trzecią? Marta! A co ty robisz u Bartmana w pokoju? I to sam na sam z nim?
- No bo ja... Eee... Też się boję burzy? - rzuciła pytająco i bardzo niepewnie.
- Aha, aha, zaraz ja się nie boję! - energicznie odepchnęła bruneta od siebie.
- Oczywiście, że nie. Przecież przyszłaś się poprzytulać - zaśmiał się chłopak. - No to chodźcie moje gorące laseczki. Ja się położę ładnie na środku, a wy się do mnie przytulcie. Spokojnie, powoli, nie bić się. Zbysia starczy dla wszystkich - wyszczerzył zęby w uśmiechu.
- Wiesz Zbyszek przyszłam zrobić  z Tobą coś naprawdę niegrzecznego, ale skoro jest Marta i ona się boi burzy, to jednak będziesz musiał obejść  się smakiem - zatrzęsła tyłeczkiem, ledwo powstrzymując się od śmiechu. - To co Martuś byłaś pierwsza, to kładź się koło Zbyszka – rzuciła.
- To ja chyba lepiej jednak pójdę, bo nie chcę, żeby kogoś coś ominęło - uśmiechnęła się do Zbigniewa i wstała z łóżka. - Siostra przyjaciela ma pierwszeństwo. Ja jestem obca.
- Marta! Ty chyba oszalałaś?! Gdzie chcesz iść w taką pogodę? Zmokniesz na korytarzu, patrz jak leje i jak Bogu rzuca na nas błyskawicami. Chcesz, żeby nam walnęło w łóżko jak zostawisz mnie i Zbyszka samego? Nie bądź tchórzem i się kładź.
- Tchórzem? Co wy chcecie robić? I to w dodatku ze mną? - spojrzała na nich z obawą.
- Wiesz Martusiu ty będziesz grzecznie spała, a Ja będę naszą Justynkę...
-Bartman nie kończ! - brunetka trzepnęła go po głowie.
- Żeby ci się tylko nie pomyliło, którą dotykasz - zaśmiała się młodsza.
- Nic mi się nie pomyli, głodnemu chleb na myśli. Dobra dziewczęta kładźcie się, wiecie, że ja jutro rano gram mecz.
- Po takiej nocy będziesz grał jak Mistrz Świata - orzekły razem dziewczyny.
- Na to liczę, jestem szczęściarzem.
- Żebyś wiedział - obie przytuliły się do niego i cmoknęły w policzki. - Ty nasz bohaterze.
- Możecie tak jeszcze raz?
- A teraz gdzie? - spytała Justyna, łaskocząc go.
- Tam, gdzie tylko chcesz - zaśmiał się, na co brunetka odwróciła się do niego plecami.
-To dobranoc.
- No ej, moje panie. Jestem tu z wami bezinteresownie - przyciągnął je do siebie i objął każdą w pasie.
- Nie lubię przytulasów, ale skoro to ma ci pomóc, Marta? -szepnęła w kierunku przyjaciółki.
- Co?
- Tylko trzymaj łapki przy sobie, żebym się w nocy nie obudziła słysząc dzikie krzyki rozkoszy.
- Ja przecież nie z takich. Zostawiam go tobie, mam twardy sen.
- Marta!
- Śpij już, a nie krzycz. Dobranoc Zbysiu, ty mój bohaterze - podniosła się na chwile, czule całując jego policzek
- Widzisz, oswoiłem ją. A jeszcze niedawno się mnie bała – mruknął siatkarz do Kubiakówny. - Jestem z ciebie dumny, Martuś. A teraz śpimy. Justysia też - cmoknął ją w po ojcowsku w czoło.


____________


Witamy, to my :)
Może nie znów, ale zawsze ^^ Serdecznie dziękujemy za wszystkie komentarze i witamy nowe czytelniczki. To strasznie miło, gdy coś, co rodzi się w naszych głowach podoba się również innym :)

Kolejny odcinek będzie szybciej...bo Jusia będzie już mądrzejsza :P

Do usłyszenia :)

14 komentarzy:

  1. No to ja współczuję dziewczynom... :P
    A gdzie Michał ? Jego Marta została ze Zbychem ? Nieprawdopodobne :D
    Nie no ale gratuluję historii ;) Śmiać się chce momentami z myślenia chłopaków .

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie na XI rozdział [ jestemy-sobie-przeznaczeni.blogspot.com] :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahah debile^^ hahah nie mogę z nich^^ ale przepraszali łądnie :P zwłaszcza Zibi^^ chociaż dzieło Kubiaka tez musiało być niezłe :D No i Zbysia starczyło dla wszystkich^^ hahha zabiło mnie to :D noo, ale gdzie jest kurde Misiek?? taki samotny, biedny w czasie burzy... A wy się do Zbyszka kleicie^^ hahha kurde, on w samozachwyt popadnie :D Mistrz Świata^^ hahahhah :D cudnie;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Zbyszek to jest jednak w czepku urodzony dwie gorące laski się do niego przytulają. Nie za dobrze on przypadkiem ma? Ciągnie go do Justyny ciągnie, jednak czasami mam wrażenie że on i do Marty by wystartował, wziął by się zdecydował, chociaż myślę że z niego taki ty jest że niby każdej nie przepuści, a jednak tą jedna ma już upatrzoną o to Jusia jest :P Wątek Michała i Marty mnie rozwala i za każdym razem jak tych dwoje jest ze sobą sama na sam to chichram się jak głupia, pasują do siebie jak nic :)

    OdpowiedzUsuń
  4. "Zbysia starczy dla wszystkich"- to mój ulubiony fragment! :) A tak z innej beczki, ciekawe czy wykluje się coś ze znajomości Marty i Michała, bo Zbysio już chyba Justysię zaklepał na amen. Czekam na następny :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Chłopaki przeprosili dziewczyny, no, no nie przypuszczałam, że ich na to stać:D. Ta akcja w pokoju Zbyszka niezła, uśmiałam się przy tym :D. Wystąpiłam tam miejscowość Mysłowice, tam mieszkacie? Czy to tak tylko przypadkowo? :P. Czekam na kolejny. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Mysłowicach odbywał się turniej, w którym Michał i Zbyszek wywalczyli złoto. ME U-18

      Usuń
    2. Ha ha sorry chora jestem i tak jakoś faktów nie z czaiłam :D Całkiem o tym zapomniałam...

      Usuń
  6. Dobra, ja chcę zobaczyć na żywo, co za zawieszki miał Michał poprzyczepiane. :D Jak się chce, to można, prawda, panowie? :) Dżisas, czy ten Zbychu kiedyś wydorośleje? Napalony młokos, któremu tylko jedno w głowie. :P Hm, a w sumie, skoro miał dwie gorące kobiety przy boku... ;) A gdzie był w tym czasie Misiek? Prał swoje Szczęśliwe Gacie? :D Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Chciałabym zobaczyć Kubiaka z tak pięknie ozdobioną klatą :D. A Zbyszek pewnie do tej pory tylko marzył o nocy z dwiema dziewczynami w swoim łóżku :D

    [ i-do-not-know-what-i-want.blogspot.com ]

    OdpowiedzUsuń
  8. malinowyzawrotglowy13 listopada 2012 15:34

    Dziewczyny, opowiadanie świetne i na prawdę wciąga ;) czekam na kolejny rozdział ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Moja niechęć do Bartmana wzrasta, jakby tak dostał tu piorunem to MOŻE, by zmądrzał <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Nono widzę topór wojenny zakopany;D Zbyszek jaki zadowolony, dwie dziewczyny do dyspozycji;p

    OdpowiedzUsuń
  11. Matko kochane Wy mi powiedzcie jak to się stało, że mnie tu jeszcze nie było? No, ale Tea przyleciała w końcu i na to cudeńko. No proszę jak panowie umieją to ładnie przepraszają, a mi na samą myśl o ich przeprosinach chce się śmiać. No, ale ze Zbysia to pies na baby, nie ma co. Ale mimo wszystko tylko jedna będzie mogła zając większe miejsce w jego sercu i będzie to... oczywiście Jusia :D

    Czekam z niecierpliwością na kolejny odlot :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Serdecznie zapraszam na XIII rozdział jestesmy-sobie-przeznaczeni.blogspot.com
    Jeżeli nie czytasz zignoruj ;)
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń