niedziela, 23 czerwca 2013

Odlot nr 7

Odlot nr 7

                Rodzeństwo Kubiaków od godziny wnosiło bagaże na 4 piętro jednego z bloków przy ulicy Krakowskiej. Żory były małą miejscowością, ale brunetka nie spodziewała się, że aż tak. Dostrzegła bowiem sylwetkę uśmiechniętego przyjmującego, zmierzającego w ich stronę.
- Pomóc wam?
- A ty, co? Dobra wróżka? Zjawiasz się znikąd – spytała.
- Tak się stało, że mieszkam w bloku naprzeciwko – zabrał z rąk Kubiakówny ciężkie pudło.
Brunetka podziwiała zgrabny bartmanowy tyłek. Musiała przyznać, że ciągle miała na niego ochotę.
- Dziękuję za pomoc. Jeszcze się przydasz – odpowiedziała.
- Na które?
- Na 4 niestety, ale raz raz. Nie torujmy trasy – odruchowo zamachnęła się i klepnęła go w pośladki.
- A, Jusia!
- No co? Nie mów, że tego nie lubisz – zdziwiła się.
- Zbyszek lubić, bardzo lubić – siatkarz mrugnął do dziewczyny.
- A tu co tak wesoło? Cześć Zibi. Widzę, że moja siostra cię najęła do dźwigania – na schodach zjawił się Michał.
- Tak. To taka chudzinka, że nie mogłem patrzeć, jak się męczyła. To idę po ostatnie pudła, a ty tutaj zostań.
Pognał na dół. Justyna wychyliła się zza barierki.
- Dzięki, Zbyszek. Jak wrócisz, to dostaniesz nagrodę! – wykrzyknęła.
- Że niby jaką? – spytał nagle szatyn.
- Nie interesuj się brat, bo kociej paszczy dostaniesz.
Kubiak fuknął ze złości i strzelił obrażoną minę. Natychmiast mu przeszło, gdy w drzwiach na 3 piętrze  pojawiła się pewna dziewczyna.
- Marta, cześć! – ucieszył się jak głupi na widok szatynki.
Zdziwiona nieco dziewczyna, uśmiechnęła się do przybyszów.
- Eee.. Cześć. Co ty tu, Justynko, robisz? Jeśli szukasz apteki z lekami dla brata, to jest na dole.
- Niezły żart, witaj – przywitała się tamta. – To wygląda na to, że jesteśmy sąsiadami.
- Co ty gadasz? Będziecie mieszkać razem? – dziewczyna zmierzyło rodzeństwo spojrzeniem.
- Tak, właśnie. Chyba użyczysz nam czasem jakiejś szklanki cukru, czy coś? – Michał ostentacyjnym wzrokiem mierzył Martę od góry do dołu.
Jak mieć sąsiadkę, to tylko taką…
- Naturalnie.
Brunetka widząc natarczywe spojrzenia Kubiaka, szybko sprowadziła go na ziemię.
- Bartu, weź zobacz, czy cię czasem w lesie nie ma, co?
- Co? Jak? – zdezorientowany szatyn oderwał wzrok od nowej sąsiadki. – Ja pójdę zamknąć samochód.
- Wszystko z nim w porządku? – spytała młoda mama.
- Musisz mi wybaczyć za niego, takie to nieokrzesane.
- Rozumiem, może jakoś przeżyję.
Obie dziewczyny wpadły w śmiech.
- A Bartman to co? Trzepie sobie przy tych bagażach?
- Słyszałem! – rozległo się na schodach. – Spokojnie, moje panie, wolę oddać się w wasze ręce – strzelał brwiami.
- Ekhem, ekhem – padło z ust Kubiakówny.
- No ale obiecałaś mi nagrodę – interesował się.
- I co w związku z tym? Dostaniesz buziaka – podeszła i cmoknęła policzek chłopaka. – Już.

*

Ostatni sparing czekał chłopaków ze Śląska pod koniec tygodnia. Ciężko trenowali, by wejść w sezon od razu z wysokiego C. Tydzień WSPÓLNEGO mieszkania w jednym bloku był dla Michała możliwością zaobserwowania Marty. Wolał nie wychylać się przed szereg, liczył, że siostra zaprosi sąsiadkę na ich trening, a on będzie miał możliwość pokazania swoich umiejętności i klasy.
- Jusia, wpadniesz jutro do nas na sparing? - szatyn wychylił się zza balustrady.
- Jeśli Lorek tylko wyrazi na to zgodę, to wpadnę. Głupio tak samej, inne kobiety siatkarzy też będą?
- Oj Juśka, to normalny dzień pracy, więc wątpię. Jak chcesz, możesz kogoś zaprosić – zaproponował.
- Ale ja nikogo tutaj prawie nie znam... O! Spytam Martę, może będzie chciała ze mną pójść – olśniło brunetkę.
- To dobry pomysł. Myślę, że chłopcy będą bardzo zadowoleni – przytaknął siostrze.
- Ja myślę, że najbardziej zadowolony, to będziesz ty - mruknęła pod nosem.
-Ja? Proszę Cię, niby dlaczego? - oburzył się nagle przyjmujący.
- Nie żebyś ich mamy nie pożerał wzrokiem za każdym razem, czy coś.
- Justyno Kubiak! Milcz!

*

Marta oglądała z synami bajkę, gdy ktoś zawitał pod ich drzwi. Podniosła się z kanapy, zostawiając w salonie zapatrzonych w telewizor chłopców.
- Cześć, Justyno. Co się do nas sprowadza?
- Szukam faceta na seks, znasz jakiegoś? – zażartowała. - Przyszłam zaprosić was na sparingowy mecz Jastrzębskiego.
- Mam tylko dwóch mężczyzn w moim życiu i są na to za młodzi - uśmiechnęła się. - Co za zaszczyt. Kiedy to?
- Szkoda. Jutro po południu. Błagam Cię, chodź tam ze mną! Do kogo ja będę nadawała?
- Będziesz dopingować brata. Nie mamy żadnych planów...
- No to super! Chłopcy, poznacie jutro nowych wujków. Ciocia zabiera was na mecz, cieszycie się? – zawołała Justyna.
- Naprawdę? - momentalnie pojawili się obok.
- Oczywiście. Obiecałam wam, że zabiorę was na mecz, więc przyszłam się zapytać, czy pójdziecie jutro ze mną?
- Mamo, możemy iść?
- Zgódź się mamo. Idźmy z ciocią Jusią, co?
Dwie pary niebieskich oczu wpatrywało się w rodzicielkę. Odkąd zainteresowali się siatkówką, chcieli coraz częściej chodzić na mecze na żywo. Ich uwadze nie umknął fakt posiadania sąsiadów siatkarzy i istnienia w miejscowości nieopodal drużyny siatkarskiej w Pluslidze. Mogła im odmówić?
- Dobrze szkraby, pójdziemy jutro.
- Dzięki, dzięki, dzięki - rzucili się na matkę.

*

Brunetka z uśmiechem na ustach odpowiadała na niezliczone pytania synów przyjaciółki. Jedną wyprawą sprawiła im mnóstwo radości i czuła się z tym wprost wspaniale. Za nimi kroczyła szatynka z niepokojem spoglądająca na wejście do hali.
- Nie bój się tak, to tylko kilku przystojnych chłopa. Może któryś Ci się spodoba - dodawała otuchy przyjaciółce.
- Przecież byłam już na meczu - mruknęła. - Ale teraz chyba nie powinno mnie tu być.
- Nie pierdziel głupot, chłopcy się cieszą, ty też się uśmiechnij.
- Oni to są w swoim żywiole. Panowie, powoli - krzyknęła za chłopakami biegnącymi w stronę boiska.
- Będą z nich przyszli siatkarze, młodzi, przystojni, utalentowani. Po prostu, mamuśka, dupy się będą za nimi uganiały.
- Ja im dam dupy. Do nauki albo do grania, a nie - zaśmiała się szturchając przyjaciółkę.
- Rozumiem, ale wiesz, jak już sobie kogoś znajdziesz odpowiedniego, czyt. mój brat, to ja poproszę o dziewczynkę, żebym mogła być ciocia pełnoprawną - uroczo się uśmiechnęła, powoli oddalając się od wkurzonej szatynki.
- Jusia! Twój brat to sobie może... - ruszyła wściekła mama, ale wpadła na kogoś.
- Co sobie mogę? - spytał czyjś znajomy głos. Podniosła wzrok i ujrzała oszałamiający uśmiech Michała Kubiaka.
- W nosie podłubać - odepchnęła go.
- Jeszcze mam resztki manier - rzucił niezrażony, chwytając jej rękę do ucałowania.
- Nie wiem, być może i posiadasz - zabrała szybko dłoń.
- Miło, że przyszłaś obejrzeć sąsiada – spoglądał uważnie na dziewczynę.
- Przyszłam ze względu na chłopców, chcieli zobaczyć jak gracie.
- Dzień dobry, wujku - poczuł trącenie od tyłu.
- Cześć Krzysiek, co słychać?
- Będziesz grał?
- Będę, a co, chciałbyś później poodbijać z bratem? – zaproponował przyjmujący.
- Yhy - pokiwał głową. - A możemy? Wujku?
- Nie widzę problemu, ale to po sparignu.
- Serio? Jesteś super. Słyszałeś, Marcin? - chłopiec zawołał brata.
- Nie ma sprawy. Wasza mama wygląda dzisiaj prześlicznie - rzucił niby to do Krzyśka, ale jednocześnie spoglądając na sąsiadkę.
- Nie miałeś czasem grać? - spytała.
- Musiałem pogawędzić z moimi najwspanialszymi kibicami - poczochrał fryzury malców.
- Trener Cię już chyba woła – zauważyła Marta.
- Dziękuję za troskę - rzucił blisko do jej ucha, podbiegając do szkoleniowca.
Zasiadły na trybunach, uważnie obserwując toczący się pojedynek. Nieco niżej siedziała i ona, spotkana całkiem niedawno podczas jednego z meczy Reprezentacji, chuda blondynka. Jako jedyna z grona kobiet siatkarskich przybyła na to spotkanie. Leona Bartmana nie dostrzegły obok niej.
- Widziałam ją ostatnio w przychodni - rzuciła szatynka.
- Może zaszła !- odkryła badawczo brunetka.
- Co ty. Uciekała przed zarazkami od chłopców. Niezły cyrk.
- No chyba by jej nie zeżrali. Jest od nich większa.
- Myślała inaczej. Ale chłopcy odejdźcie, ja przyszłam tylko do dentysty, nie chce być chora - Marta parodiowała wybrankę Bartmana, wymachując rękami.
- Ludzie drodzy, jaka głu...dziwna - poprawiła się Justyna.
- Z 5 razy się przesiadała, aż brakło krzesełek na drugim końcu sali. Także, chyba nie najbystrzejsza. Matko, co tam się dzieje?
Michał ofiarnie skoczył po piłkę za bandy, w ostatniej chwili łapiąc się owych reklam. Ludzie siedzący w pierwszym rzędzie rzucili się mu na ratunek.
- Jezu, Dziku! Szaleniec! Ja kiedyś przez niego zejdę za zawał - Kubiakówna usiadła zdenerwowana na krzesełku.
- Nic mu nie jest? - Marta zerkała w stronę incydentu.
- Będzie żył. Wygląda na to, że tylko się potłukł.
- Już się nim Zbyszek zajmie - uśmiechnęła się.
- Tak pomasuje go całego, oni są nierozłączni. Dziwne, że jeszcze razem nie zamieszkali - zauważyła brunetka.
- Hmm... Zabrzmiało związkiem partnerskim. Źle to brzmi.
- Haha spoko. Oni preferują kobiety. Widzisz ten kipiący w nich testosteron – Jusia wskazała na siatkarzy.
- Widzę, widzę. U Zbyszka zwłaszcza -  młodsza skomentowała piski jego fanek.
- W ogóle nie wiem na co one lecą? On jest taki, taki hmmm… Sama nie wiem jaki...
- Taki seksowny? - podrzuciła ze śmiechem.
- Niech będzie że seksowny - zgodziła się przyjaciółka.

- Ciociu, ciociu, wujek mówił, że możemy odbijać - dopominali się po skończonym spotkaniu.
- Pewnie, że tak. Już do nich idziemy - złapała ich za ręce.
- Sweet boys - rzucił ktoś po angielsku.
- Myślałam, że ja jestem sweet, a co chłopcy - zawiodła się dziewczyna.
- Oczywiście, że jesteś - obok zmaterializował się Bartman. - Ashley nie umie po naszemu.
- Widać, po angielsku też nie najlepiej.  Pomasowałeś mi brata? - troskliwie spytała.
- Wyrobi się. Hmm myślę, że lepsze byłyby kobiece delikatne dłonie. Chyba ty się będziesz musiała nim zająć - uśmiechnął się.
- Oczywiście, że go pomasuje, jeśli będzie miał ochotę. Całkiem nieźle sobie poczynałeś.
- Sam bym nie pogardził takim masażem - strzelił brwiami. - Dzięki za uznanie.
- To musisz poprosić o to swoją kobietę. Na pewno dobrze się tobą zajmie. Nie ma za co.
- Ekhem. Nie sądzę. To już teraz się będziemy widzieć regularnie na meczach?
- Wszystko na to wskazuję, już ja wam będę mocno kibicowała.
-To tylko wygrane nas czekają - błysnął zębami.
- Oby, bo inaczej żadnych buziaków i uścisków nie będzie - zastrzegła.
- Skoro tak, to zacznę już teraz - siatkarz ucałował jej policzek.
- I że to niby ja sobie zasłużyłam?- zaśmiała się.
- Piękna kobieta i siatkówka, to dobre połączenie.
- Oj ty bajerujesz mnie, zupełnie nie potrzebnie.
- Ja? Jakbym śmiał - mrugnął do brunetki.
Dziewczyna myślała, że pewnej blondynce para zaraz wyleci uszami.
- Patrz jak sobie twój brat radzi - chłopak wskazał ręką na Michała odbijającego piłkę z dziećmi.
- No zupełnie jak ich ojczulek, idź do swojej kobiety bo Cię do łózka nie wpuści

- Nadałby się na ojca. Nie martw się, nie grożą mi takie atrakcje - spoważniał na odchodne.

Witajcie :) troszkę czasu upłynęło od ostatniej notki, ale zapewniam was, że teraz będzie znacznie szybciej :) Summer time jak to pięknie brzmi! Nigdy więcej nauki...witaj Dorosły świecie haha. Pozdrawiamy was serdecznie i do usłyszenia wkrótce. 

9 komentarzy:

  1. Skomentuję jutro, kiedy już się ogarnę <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Misiu, bądź tak dobry i nie rób z siebie jakiegokolwiek przygłupa, bo już sama nie wiem, co myśleć o twojej osobie. Na pewno Martę pamięta, w to akurat nie wątpię. Tylko dlaczego traktuję ją tak samo jak wcześniej? Zapomniał o tym świństwie, kiedy przeleciał, a następnie zniknął? Proszę mnie tu ładnie oświecić, bo to chyba ja zaczynam się pomału gubić. :P
      Bartman, ty to jednak pozostaniesz dzieckiem. Aśka wie, że flirtujesz za jej plecami, i to z pozytywnym skutkiem? Jeszcze trochę, a dojdzie do prawdziwej zdrady. I szczerze wątpię, aby Jusia żałowała. :P
      Uwielbiam synków Marty, kochani tacy *.*
      Pozdrawiam was, kobiety ♥

      Usuń
  2. No więc tak. Nie rozumiem jak Kubiaczyna może nie pamiętać Marty! Czy ona przez te pare lat aż tak się zmieniła ?
    Zbysiu chociaż ma już wybrankę to i jak startuje do Jusi. Oni powinni być razem, no ! :D Tacy zboczeńcy :D

    Michałowi spodobała się Marta,po raz drugi.. Ale czy jednak Marta odwzajemni 'uczucia' względem Kubiaka ?
    Jakie słodkie muszą być te dzieciaczki, lov :D
    Teksty rozkładające mnie na łopatki normalnie, skąd wy je bierzecie ? :P

    Czekam niecierpliwie na 8, buziaki bezduszna ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Mało się nie popłakałam ze śmiechu! xD Potrzebne mi to było do rozładowania kumulacji emocji po wczoraj. Dzięki :) Teksty absolutnie niesamowite. Bartman nie dość, że seksi, to jeszcze taka góra mięśni.. :P
    Kubiak faktycznie nadawałby się na ojca, nie ma co. Ciekawe, kiedy się zorientuje... A nie, cicham :D Ale poważnie, świetny jest ;)
    I chyba założę fanclub 'Aj hejt Aszlej'. Tak speszli for her, coby poćwiczyła inglisz xD
    Ściskam cieplutko, Anna.
    /releve-moi/

    OdpowiedzUsuń
  4. A chemia miedzy nimi tak sama jak sprzed laty. Nic się nie zmieniło, a jak się nie zmieniło to trzeba to wykorzystać. Uwielbiam te docinki Jusi w kierunku Zbyszka i to ze on nie oburza się jak jakiś cwaniaczek, a przyjmuje wszystko z żartem. Kubi jak zawsze roztrzepany, lekko ciapowaty i nieogarnięty ale to takie słodkie jest :) U was tutaj zawsze mogę się pośmiać jak wariatka jakaś

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak zwykle kazałyście na siebie długo czekać, ale niech będzie...
    Po pierwsze, tyłek Bartmana i patrzenie na niego w jednym zdaniu nigdy nie powinno się pojawić! FUJ
    Po drugie, Kubiak wstydziocha, sam kurde niech działa, bo siostra to nie wszystko. A no i niech nie zapomni okularów kupić, żeby się dopatrzeć podobizny między nim, a dzieciakami Marty.
    I po trzecie, nie rozumiem ostatniego zdania Bartmana, nie wiem czemu to powiedział, ale nurtuje mnie to :D

    Acha, no i muszę dodatkowo udowadniać, że nie jestem automatem

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdział świetny ;) Nie mogę się już doczekać kolejnego o którym możesz mnie informować ;D Tymczasem zapraszam do siebie ;3 http://sercezawszewielepiej14.blogspot.com/
    Bardzo mile widziana będzie twoja opinia ;)
    Pozdrawiam ciepło! :3

    OdpowiedzUsuń
  7. Długo każecie na siebie czekać ale efekty są cudowne. Chemia pomiędzy bohaterami jest wyczuwalna i to z daleka. Ciekawa jestem jak długo wytrzymają w takiej sytuacji:) Informujecie o nowych notkach przez gg? Jeśli ta to meje gg 45217965 z góry dzięki :D

    -Mania

    OdpowiedzUsuń
  8. O proszę co za niespodzianka miła, prawda. Ale ja patrzę, że nam się tutaj pozmieniało, a Michaś, no nie spodziewałam się, że zachowa się tak jak się zachowa. Rozczarował mnie ;(
    Przepraszam, ze moje komentarze są takie nijakie, ale po długiej nieobecności powoli się wdrażam, następny będzie o niebo lepszy! :D Pozdrawiam Kochane :*

    OdpowiedzUsuń