wtorek, 2 lipca 2013

Odlot nr 8

Po porannym transporcie moich chłopaków do przedszkola mogłam wrócić do domu i pospać jeszcze chwilkę. W końcu łobuzy zażyczyły sobie o 4 nad ranem herbatki. A mamusia co? Poszła i zrobiła, bo jakby mieli z pragnienia umrzeć.
Jak na złość klucz nie chciał wleźć do zamka. Przecież to moje drzwi, prawda? Po zerknięciu na cyferkę na drzwiach, orzekłam, że moje i próbowałam dalej. Wszystko na nic.
- No do cholery! - przeklęłam, gdy klucz spadł na ziemie. Wspomniałam, że się złamał?
- Przepraszam... Masz jakiś problem? Coś z zamkiem? - usłyszałam ponętny głos obcokrajowca.
- Nie mogę się dostać do własnego mieszkania, a tak poza tym, to super - mruknęłam i odwróciłam się w stronę osobnika. - Ashley?
- Marta? - uśmiech zagościł na jego twarzy. - Co ty tutaj robisz? - odstawiając treningową torbę, podszedł i przywitał się z szatynką, całując ją w policzek.
- Chyba to ja powinnam spytać ciebie? Jak widzisz mieszkam - odparłam lekko speszona jego bezpośredniością.
- Przepraszam, chyba nie powinienem być taki bezpośredni. Mieszkasz? A to zaskoczenie, bo ja też - rozglądnął się uważnie po piętrze. - Wygląda na to, że jesteśmy sąsiadami i mieszkamy drzwi w drzwi.
- Przymknijmy oko na różnice kulturowe. To ty jesteś moim nowym sąsiadem? - zerknęłam na klucze w jego ręku. - No, no, ale mi się trafiło.
- Wiem, najlepszy Towar w Żorach - pełen dumy, wypiął pierś do przodu.
-  O ty, skromna bestio. W takim razie będę musiała się wprosić na parapetówkę - szturchnęłam go w ramę.
- Ja też mam szczęście, taka ładna sąsiadka mi się trafiła, no, no. Prezes mówił o atrakcjach tego miasta, ale żeby o takich? Jestem mile zaskoczony. Wiesz, sądząc po Twoim problemie z zamkiem, pierwszy wproszę się na małe co nieco, prawda? - pewny siebie zakasał rękawy. - W końcu to ja mam najlepszy biceps w pluslidze. Taki komentator z zakolami coś mi wspominał. Prawda, że są niezłe?
- Jeśli tylko pomożesz mi tam wejść - odpowiedziałam. - Nasz uroczy Jurek Mielewski cię tak ochrzcił, ale trzeba przyznać, robi wrażenie - zerknęłam na jego ramiona.
- O tak, chyba mu Jurek było. Zresztą te Polskie imiona są trudne. Jakiś Spyszek i Michal. Nie można było prościej typu hmmmm… Marta - obdarował szatynkę rozbrajającym wręcz uśmiechem, chwycił za klucz, a zamek w drzwiach odpuścił. Znowu otwarte.
- Hahahah genialnie to wymawiasz - zaśmiałam się. - Wiadomo, mam międzynarodowe imię. Dziękuję ci bardzo. Jesteś wielki - wspięłam się na palce, żeby ucałować jego policzek. W końcu wypadało. - Sprawiłeś, że matka z dwójką dzieci odzyskała dach nad głową. To może śniadanie?
- Śniadanie... Brzmi kusząco, z przyjemnością. To prowadź do swoich włości - przepuścił szatynkę w przejściu, uważnie mierząc ją od góry do dołu.
- Chłopcy w przedszkolu, to nikt ci na głowę nie wejdzie - zaśmiałam się, przypominając nasze pierwsze spotkanie.
- Polubili wujka Nemerka, świetne dzieciaki. Będziemy mieli okazję się lepiej poznać, sąsiadeczko.
- Oj żebyś wiedział. Nadawali o tobie cały wieczór. Jak się dowiedzą, że mieszkasz obok, to będą chcieli cię non stop odwiedzać. Wystarczy „Marta” - zaparzyłam kawę.
- Już czuję ten aromat. To wujek Nemerek chętnie pozna lepiej tak uroczych chłopców, zwłaszcza jeśli ich mamusia będzie dla niego miła jak teraz.
- Nie czaruj, bo się rozmyślę - droczyłam się z nim, zabierając i podając kubek.
- Nie czaruj, nie czaruj. Nie potrafię inaczej, taka ładna dziewczyna, taka ładna sąsiadka. To co, chcesz obejrzeć moje lokum? Może wspólny obiad?- zaproponował. – Wiesz, trochę się tutaj nudzę, nie znam nikogo...
- Aleś ty szybki. Niech ci będzie, tylko co ja zrobię z Krzysiem i Marcinem? - zaczęłam się zastanawiać.
- Eee weźmiesz ich ze sobą?
- Jesteś pewien? - przyjrzałam się brunetowi uważnie. - Chyba nie wiesz, jakie z nich diabły.
- Jestem pewien, będzie fajna zabawa. Nie bój się, miałem do czynienia z nie takimi urwisami.
- Także, sam tego chciałeś. Odbieram ich o wpół do drugiej, to może tak koło 2 wpadniemy? Pomóc ci w tym obiedzie? - dopytywałam.
- Pasuje, jesteśmy umówieni. Mi w obiedzie? Zdaj się na mój kulinarny talent.
- Chcesz mi powiedzieć, że umiesz gotować? - zdumiałam się, spoglądając na niego znad brzegu kubka. Znów zaparowały mi okulary.
- Chciej się przekonać, oj chciej. Dodam lubczyku i będzie się działo, oj będzie – zaśmiał się.
- Ashley! Bez takich mi tu - pogroziłam siatkarzowi palcem.
- Oj Marta, przecież żartuję. Nie denerwuj się tak. Dobra, żebym się wyrobił do obiadu, to się będę zbierał pomału.
- Spokojnie, przecież dopiero ranek. Zawsze jeszcze kładłam się do łóżka, ale po takiej rewelacji chyba nie zasnę, więc może się pouczę - zażartowałam, odprowadzając chłopaka do drzwi.
- Tak, dokształć się, musisz być mądra mamusią. Dostanę buziaka na zachętę? - palcem wskazał na jeden ze swoich policzków.
- Sugerujesz, że teraz nie jestem mądra? Nie wiem czy za coś takiego przysługuje buziak.
- Oj, jesteś mądra, jesteś. Źle się wyraziłem, wiesz, że ciągle myślę jak brzylijczyk i trudno tak na Polskie myślenie, to trudne... Mądralo ty - pogładził mnie po ramieniu.
- Już się nie tłumacz, wybaczam. To do obiadu - obdarowałam go buziakiem.
- Do obiadu piękna.
(...)
Ta sama sytuacja piętro wyżej. Wyszedł pozbierać gazety spod wycieraczki. Ledwo wprowadził się z siostrą, a już kupa śmieci w postaci kolorowych pisemek zaśmieciła im wycieraczkę.  Podnosił  akurat ostatnią gazetę, gdy usłyszał czyjeś wesołe chichranie. Wychylił się z za barierki, a jego zaskoczonym oczom ukazał się widok rozweselonej Marty wdającej się w jakże miłą pogawędkę z jakimś mężczyzną. Że też miał na sobie soczewki, przez które gorzej widział. Musiał wychylić się bardziej i wyostrzyć wzrok.
- Marta i Ashley?!
Nie wierzył własnym oczom, ona żegnała się z nim jak z najlepszym przyjacielem, a on nie miał nic przeciwko.
- Ten Brazylijczyk to jest chłop na baby! Ale zaraz, czegoś tutaj nie rozumiem?
Widząc, jak kolega z drużyny wchodzi do drzwi na przeciwko mieszkania szatynki, dostał nagłego olśnienia.
- Oni mieszkają drzwi, w drzwi.... Justyna! - przywołał siostrę, ale ona nie wychodziła.
Sam nie wiedział, co w niego wstąpiło, ale to jemu pierwszemu szatynka wpadła w oko. Czy powodowała nim zazdrość? Najwyraźniej, inaczej nie zdecydowałby się na tak desperacki krok. Chwytając w dłoń gazetę, zawinął w rulonik, wcelowując, rzucił wprost w przechodzącego od jednego do drugiego mieszkania bruneta.
- Trafiony zatopiony!

- Justyna! Kiedy mi zamierzałaś powiedzieć, że Nemer mieszka pod nami? - szatyn wpadł wzburzony do mieszkania.
- Eee, Misiu spokojnie, oddychaj. Myślałam, że wiesz? Zawsze miło mieć jest przystojnego sąsiada.
- Nie wiem jak tobie, ale mi się nie podoba. Ledwo się wprowadził, to bezczelnie się do Marty wprosił, dasz wiarę?
- UUfff Misiu, to dobrze, bo byłam przekonana, że ciebie i Zbyszka coś łączy, jesteś hetero! No przystojny jest, czyli co? Przystawia się do Marty? Co ty gadasz? - brunetka przysiadła na skraju sofy, udając zdziwioną
-  Jusia, wiesz co? Ty też będziesz za nim latać? Co on takiego ma, że wszystkie sikają w majty na jego widok? Do mnie nigdy Marta tak się nie uśmiechała, a co dopiero buziak w policzek - analizował.
- No żartowałam, nie będę za nim latać, poczekam aż on zacznie latać za mną i chyba byłoby ci to na rękę prawda? - uważnie przyjrzała się szatynowi.
- Też mi pocieszenie... Ale jak to na rękę? - odparł siostrze Michał.
- No bo wiesz, mogłabym ci pomóc, skoro on do Marty, a tobie nie jest to na rękę... To gdybym się tak koło niego, zakręciła, uwiodła itd., to Marta, jestem przekonana, zwróciłaby na ciebie uwagę.
- Przecież mi wcale o to nie chodzi! - zaprzeczył szybko. - I moja siostra nie będzie się zadawać z tym pseudo murzynem.
- No, dobra, dobra, chciałam Ci tylko pomóc. Skoro nie, to nie, dasz sobie sam radę - uściskała brata.
- Czy ja wychodzę na zazdrosnego?
- Ino troszkę, ale to normalne, masz swój honor, a Marta trochę cię uraziła.
- Przecież ja też jestem przystojny prawda?
- Oczywiście, jak dla mnie najprzystojniejszy na świecie – odpowiedziała.
- Wiedziałem, że mogę na ciebie liczyć najpiękniejsza siostro - przytulił ją do siebie. - Nico, prawda, że jestem sexy? - zawołał psa.
- Misiu, nie przesadzaj. Taaaa, pies prawdę Ci powie, głupolu ty!
- Ale słyszałaś, zaszczekał! To znaczy, że się zgadza. Mądry piesek, kochany. Chodź do pana, dostaniesz nagrodę - siatkarz bawił się ze zwierzakiem.
- To ja może przygotuję coś do jedzenia, Widzisz Michał przynajmniej z psem znalazłeś wspólny język, jakby to była suczka to prawie jak Marta, a Nico jest prawie jak Zbyszek - zaśmiała się, a pies zaszczekał trzy razy.
- Nico to jest mój drugi najlepszy przyjaciel. No dobrze, pierwszy, ale nie mów Zbyszkowi, mordko moja. Gdyby Marta miała psa, to byśmy się spotykali na spacerach...
- Ja lepiej pójdę już coś ugotować, bo się nasłuchałam za wszystkie czasy, Michał - brunetka zawołała w drzwiach.
- Co?
- Tak sobie pomyślałam, wiesz dzieciaki Marty na pewni chcieliby mieć jakiegoś zwierzaka. Może pieska ze schroniska...
- Myślisz, że jako nowi sąsiedzi, sprawimy im prezent? Na dobre stosunki międzysąsiedzkie? - wyszczerzył się, odgadując sugestię brunetki.
- Myślę, że to dobry pomysł. Widzisz Michał, jak chcesz, to potrafisz.
- Ale może lepiej ją podpytaj wcześniej, co? Bo jak mnie wyrzuci z tym psem za drzwi...
- No dobra... Co ja z Tobą mam. Nie sądzę, żeby dzieciaki miały coś przeciwko, od razu Cię pokochają.
- Ciężko mi to stwierdzić, bo na treningu uganiały się za Nemerem..
- A ty dalej swoje, Michał przecież możesz mieć każdą – zawyrokowała.
- Zaraz... Czy ja powiedziałem, że chcę ją mieć?
- Nie, ale tak przeżywasz, że jakiś Nemer mieszka pod nami, dlatego śmiem twierdzić, że chciałbyś ją mieć.
- Chciałbym? Hmm... - zamyślił się przyjmujący. - Coś w tym jest...
- Więc będziesz musiał braciszku się sporo napracować, ale dasz radę, przecież ty nigdy się nie poddajesz.
- O tak, psem zdobędę serca uroczych maluchów, a jak wiadomo, od serca dziecka do serca ich mamusi całkiem blisko - mruczał pod nosem.
- Udam, że tego nie słyszałam... Bo jestem w stanie wszystko wygadać Marcie – ostentacyjnie zatkała uszy.
- Jusia! Ani słowa!  Znaczy, możesz o mnie wspomnieć, że wiesz, jaki to jestem miły, sympatyczny i w ogóle złoty chłopak - wyszczerzył się.
- A co ja za to będę miała, co? Wszystko tak bezinteresownie mam robić i tak jej kłamać w żywe oczy?
- Hmm... Będziesz mogła się zająć jej dziećmi. Przecież je uwielbiasz. Ale jak to kłamać? Przecież ja taki jestem naprawdę - mrugnął do dziewczyny. - Nie da ci tego ojciec, nie da ci tego matka, co może dać ci dzisiaj twa bliska sąsiadka - odszedł kręcąc tyłkiem i nucąc pod nosem.
- No co ty nie powiesz.... Michał, ale zaczekaj, widziałam taką piękną sukienkę i do tego buty - pobiegła za siatkarzem, który najwyraźniej minął się z powołaniem.
Michał potrafił tańczyć, śpiewać i do tego grać w siatkówkę, ach ten Kubiak!

*

Rodzeństwo Kubiaków wracało do swojego nowego mieszkania. Dopiero, co urządzali przytulne cztery kąty, co utrudniała niechęć Michała do zakupów. Na tych dzisiejszych spotkali w supermarkecie swoją sąsiadkę. Siatkarz maszerował teraz zawzięcie po schodach.
- Michał, ale sobie motorek włączyłeś, zapierdzielasz jakby Cię anioł w dupę kopnął.
- Ciesz się, że jeszcze do tego niosę reklamówki - odpowiedział, odwracając się w stronę siostry.
- Ja tego targała nie będę, w moim stanie nie wypada - zaśmiała się.
- Jakim stanie?! - wykrzyknął przyjmujący pod drzwiami.
- No wzdęło mnie? Głupku! Nie wiem, kto by miał mnie zapłodnić, chyba jedynie ty! – prychnęła, maszerując do mieszkania.
- Kochanie, wiem, że to boli, iż nie możesz być z najseksowniejszym facetem w okolicy - poklepał ją po ramieniu.
- Bitch please! Tylko, że jakoś nasza nowa sąsiadka Marta nie zauważa Twojego seksapilu - dogryzła mu.
- Widocznie nie wie, co dobre. Phi, nie będzie mi taka wmawiała, że nie jestem męski. Jakby przyszło co do czego, to by jęczała ile wlezie.
- Za dużo testosteronu braciszku - ucałowała jego policzek. - Musisz się bardziej postarać, żeby zwróciła na ciebie uwagę. Nie wystarczy, że nazywasz się Michał Kubiak i jesteś siatkarzem.
- A czy ja powiedziałem, że chcę żeby zwróciła na mnie uwagę?
- Tak, może napisz do bravo girl? „Cześć jestem Michał, mam problem. Staje mi na widok jednej sąsiadki, mieszkającej w tym samym bloku, ale ona najwyraźniej nie jest mną zainteresowana. Proszę o pomoc! Jestem zdesperowany i gotowy na każdy krok! Mogę nawet przefarbować włosy na blond, zgolić owłosienie tu i ówdzie, no chyba że mi się od tego zmniejszy? Błagam, pomocy!” – przedrzeźniała brata.
- Justyna!
- Czyli mam odpowiedź, jesteś zainteresowany Martą. Już się nie złość, bo cię do łóżka nie zaproszę - pogroziła brunetka, śmiejąc się.
- Jak to brzmi - poruszył brwiami. - Skoro nie działam na nią, to nie będę się uganiać.
- Kusząco, wiem. Dramatyzujesz Kubiak!
- Swoją drogą, skąd wy się znacie? – zainteresował się szatyn.
- Jeszcze z bardzo odległych wakacyjnych czasów - wybrnęła, nie mówiąc całej prawdy.
- Ciebie gdzieś puścić samą, naprawdę. Ciekawe, czemu ona nikogo nie ma - zastanawiał się.
- Przecież grzeczna jestem. Takie życie, w koło tylu frajerów.
- Kobieta z dziećmi to nie rozrywany towar – rozmyślał szatyn.
- Myślę, że to kwestia czasu jak sobie kogoś, znajdzie, jest ładna i miła – wyliczała Kubiakówna.
- Taaaak, Nemer już się ślini.
- Jak ci to przeszkadza, to sam się zakręć i przestań jojczeć jakby już Ci ją zabrał! – krzyk poniósł się po pokoju.
- Chociaż chłopcy mnie lubią - pocieszył się Misiek. - Co ty nasz tak swatasz?
- Bardzo. Nie swatam, po prostu mnie denerwujesz tym głupim gadaniem.
- Ale i tak kochasz swojego braciszka, prawda?
- Jasne, ale jak mnie nie denerwujesz – dwie pary oczu mierzyły się uważnie.
- Już, już. Buzi dla Michałka - nadstawił dzióbek.
- Z jęzorkiem czy bez? Żart. No dobra - lekko cmoknęła go w usta.

- Z jęzorkiem to kogoś innego bym... - wyszczerzył się siatkarz.

*****************

Jak się bawić, to się bawić :p Jusia obiecała wcześniej, to dodaję, żeby nie było ;)
Mam nadzieję, że jakoś nie najgorsza :D Osobiście jestem fanką początkowego fragmentu, drugiego też. Ogólnie rozbawiają mnie do łez :D Oby z wami było podobnie ;)
I bardzo prosiłabym chętnyych do zapisania się w zakładce informowani.
Do usłyszenia

10 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Zawodnik Jastrzębskiego Węgla z poprzedniego sezonu.

      Usuń
  2. Oj Michaś no nie mogę uwierzyć, że Ty nadal nie wiesz, że Marta to ta Marta! Ja wiem, że ludzie się zmieniają i tak dalej, no ale nie tak! A dopóki Kubiaczyna się zorientuje to przystojny brazylijski sąsiad zgarnie mu sprzed nosa nie tylko Martę, ale jeszcze skarnie serca jej dwóch synów!

    Ja poproszę o więcej moje Drogie! ;) :*

    OdpowiedzUsuń
  3. No, w końcu żem załapała, a zajęło mi to mnóstwo czasu! Michał jej nie poznaje, nie poznaje Marty, która w młodości była najbliższą mu dziewczyną. No jak tak można, panie Kubiak?! Okej, może i kolor włosów zmieniła, ale rysy twarzy raczej się nie zmieniają aż tak, nie?
    Nemer mnie niszczy, tak jak zazdrość Miśka o niego. Na jego miejscu byłabym spokojna, pseudomurzynowi kobiety mogą odmówić, Michałowi Kubiakowi już raczej nie. :D
    To co, kiedy zobaczę Miśkowe ogłoszenie w Bravo Girl? :P
    Dawać mi więcej Zbycha erotomana! *-*

    OdpowiedzUsuń
  4. Obetnijcie mi moją piękną ( żart ) mordkę za to, że dopiero teraz tu trafiłam ! Nie no serio ! Od jakiejś godziny siedzę i płaczę ze śmiechu. Jesteście genialne !
    Kubiak otwórz Ty te piękne ślepia i ogarnij, że Marta to ta Marta !
    Kocham was ! Serio, bo to jest przegenialne ! :D
    Już się zapisuję w zakładkę : Informowani i nie mogę się doczekać nowego rozdziału !!! :)

    Pozdrawiam Idala :)
    No i przy okazji się zareklamuję. haha zapraszam do mnie jeśli macie ochotę o tu : http://idalia-makowska.blogspot.com/p/moje-blogi.html do wyboru, do koloru możecie sobie coś wybrać, może akurat coś się wam spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jejku! Kiedy ten Kubiak się skapnie, że Marta to jego dawna miłość? A dzieciaki są tak naprawdę jego dziećmi? No nie mogę! Ale za to, Nemer też mnie wkurza- także ten stoję po stronie Miśka i jego utalentowanego tyłeczka;d Hehe..:) No to także ten czekam na następny:) Pozdrawiam:*

    OdpowiedzUsuń
  6. no fajnie. Zagadka nierozwiazsna. Ale pewnie sie rozwiaze. Smiem twierdzic ze blizniaki to małe Misiatka :p a Michał nic nie kojarzy?! Kiedy kolejny?/Bobru mam nadzieje ze bedziecie dodawac rozdzialy np co tydzien? Tak umiarkowanie w podanych terminach, albo chociaz jakbyscie mogly w notce odautorskiej pisac za ile mniej wiecej pojawi sie rozdzial.?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, planujemy mniej więcej co tydzień.

      Usuń
  7. Kiedy nowy przecież już minął tydzień :-Bc

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobra w końcu przeczytałam, zaczęłam wcześniej ale nie skończyłam z błahego powodu ;/
    Tak, więc rodzeństwo Kubiak rozwala mi system swoimi tekstami, po protu leżę, nie wierzę , patrzę i nie mam oka :D
    Michał się taki zazdrosny zrobił o tego Nemera, że hoho. Na odległośc można wyczuć iż przyjmujący coś czuje do Marty.
    A ona znając jego z młodzieńczych lat, omija szerokim łukiem(?)... To dziwne, że minęło kilka lat i jej nie poznał. A Justyna dlaczego jakoś tak za bardzo nie chciała opowiadać o tym jak poznała Martę ? Takie trochę podejrzane. A gdzie ten nasz Zbysiu ? Jusia bez połączenia z Bartmanem to nie to samo :D
    Ide czytać dalej, pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń