czwartek, 30 lipca 2015

Odlot nr 23

Martwił się stanem zdrowia szatynki. Lekarz wprawdzie zapewnił, że to drobne zatrucie, jednak Michał czuł się w obowiązku czuwania przy Marcie. Postanowił, że zaopiekuję się sąsiadką w jej mieszkaniu. Na szczęście Marta nie protestowała.
Z samego rana zjawił się w jej mieszkaniu. Przywitała go cisza, gdyż wszyscy domownicy jeszcze spali. Wstawił wodę w czajniku i mleko w garnku. Potem poszedł do sypialni chłopców, by obudzić ich do przedszkola.

- Cześć śpiochy - delikatnie trącił każdego z nich.
- Wujek Michał?- dwie pary zaspanych oczu przyglądały się siatkarzowi.
-Śniadanie gotowe, myjcie rączki i do stołu, potem odwiozę was do przedszkola- zakomunikował.
- A gdzie ciocia Jusia? - pytali, zwlekając się z łóżek.
- Ciocia Jusia zabrała się za generalne porządki w mieszkaniu i nie mogę jej przeszkadzać. Odwiedzi was później.
- Dobrze. Sięgniesz nam rzeczy z szafy?
- Jasne tylko się pospieszmy bo mama na mnie nakrzyczy, jak nie odwiozę was na czas do przedszkola.
-Dobrze wujku, tylko nie wiem czy nasze Panie, tak szybko wypuszczą Cię z przedszkola – podsumował.
- A to niby czemu? - zdziwił się przyjmujący.
- Bo nasz Panie przychodzą na mecze wujku, mamy z nimi ciężko, ciągle nas wypytują o ciebie lub o wujka Zbyszka. 
- Kurcze - podrapał się po głowie. Niestety nie mógł zostawić chłopców pod wejściem i uciec.
- Wujku poradzisz sobie - pocieszał go Marcin-
 Wiesz jakby mama z nami pojechała to Panie już by o ciebie nie pytały.
- Mama musi odpoczywać słoneczko. Musimy sobie poradzić w naszym męskim gronie. - pomógł im się ubrać, a potem poszedł zalać płatki mlekiem.
Na szczęście bez opóźnienia dotarli do przedszkola. Michał miał tylko nadzieje, że miłe Przedszkolanki nie będą chciały go zatrzymać. Trzymając bliźniaków za rękę szybko wbiegli do środka. W głównym korytarzu przywitała ich jedna ze sprzątaczek. 
- O Pan Michał, mogę prosić o autograf?
-Jasne, dla kogo?
-Dla Mileny. Michał szybko podpisał świstek papieru, uszczęśliwiając tym samym kobietę.
- Dziękuje bardzo.
-To co chłopcy pójdziecie z Panią do sali? Oczywiście mogę prosić o opiekę nad chłopcami?- uwodzicielsko uśmiechnął się w kierunku starszej Pani.
Z urokiem osobistym Michała Kubiaka nikt jeszcze nie wygrał. Zadowolony z obrotu sprawy opuścił budynek. Do mieszkania sąsiadki wrócił z siatkami. Odwiedził piekarnię, spożywczak i aptekę. Zadowolony z siebie, przyrządzał w kuchni śniadanie dla Marty. Potem cichaczem przedostał się do sypialni z tacką i uśmiechnął się na widok dziewczyny rozłożonej na całym łóżku. Siatkarz znalazł dla siebie jakiś skrawek materaca, siadając na nim i gładząc damską rękę.

- Jak się czujesz kochanie?- spytał z troską w głosie.
- Michał? Co ty tu robisz? - przetarła oczy.
- Opiekuje się Tobą i dzieciakami- uśmiechnął się
- Lepiej ci troszkę?
- Zdecydowanie. Coś mi tu pachnie - wciągnęła nosem powietrze.
- Całkiem ładnie nawet. Od kiedy używasz perfum o zapachu bułek?
- Czyli z twoim węchem jak na Dzików przystało jest wszystko okej, będziesz żyła - pocieszał szatynkę.
- Serio takie kupiłeś? - wybałuszyła na niego oczy.
- Kupiłem jak wracałem z przedszkola świeże pieczywo i kilka drobiazgów. Żebyś miała dużo siły do mnie i dzieciaków, na buziaki bo jak wiesz, jak już wyzdrowiejesz to liczę na jakąś nagrodę. - No jasne, że tak! Można połączyć przyjemne z pożytecznym. Wiesz martwiłem się, nieźle mnie wystraszyłaś- wyznał szczerze.
- Przepraszam. Nie chciałam cię w to mieszać i cię wykorzystywać.
- Żaden problem, nie przepraszaj, cieszę się, że mogłem Ci pomóc. Teraz sobie oboje poleniuchujemy co?- nie czekając na odpowiedź szatynki, wszedł do jej łóżka.
- A teraz całuj Misia, od razu wyzdrowiejesz - przekonywał.
-Michał! - pisnęła. - Przypominam ci, że jestem chora.
- Wyzdrowiejesz jak się pocałujemy, no weź daj buziaka, nie bądź taka - uśmiechnął się.
- Masz owsiki w tyłku? Kubiak, uspokój się. Mówię poważnie, zaraz cię zarażę...
- Co się martwisz? Zbyszek mnie wygrzeje- zażartował i zbliżył swoją twarz do jej twarzy.- Pocałuj misia....Taaaak leciutko, delikatnie...
-Boże Kubiak jesteś nieznośny, co ja z Tobą mam? - nachyliła się lekko, już miała pocałować spragnione czułości usta siatkarza gdy niespodziewanie kichnęła z całej siły.


^^^

- Ostatni, ostatni! – skandowali kibice w Jastrzębiu-Zdroju . W polu serwisowym stał Russel Holmes, który posłał w stronę przeciwnika złośliwego flota. Wojtaszek przyjął go niepewnie, ale Steuerwald zdołał rozegrać do Grześka Szymańskiego. Jednak atakujący spotkał się z ścianą potrójnego bloku, który zamortyzował atak, umożliwiając rozegranie akcji Jastrzębianom. Rusek do Vinhedo, a ten z kolei wystawił ją na lewe skrzydło do Zbyszka Bartmana. Brunet wybił się z całych sił i wziął potężny zamach ręką. Mikasa poszybowała milimetry nad podwójnym blokiem i efektywnie wpadła w boisko za plecami broniących.
Zawodnicy w pomarańczowych koszulkach rzucili się w stronę przyjmującego. Wygrana 3:1 zapewniła im nowe 3 punkty do konta. Uradowany siatkarz spojrzał na trybuny. Dostrzegł klaszczącą ostentacyjnie z wyszczerzonymi zębami blondynkę i natychmiast odwrócił wzrok. Po drugiej stronie siedziała brunetka. W obcisłym pomarańczowym sweterku z dekoltem, przyciągała oczy niejednego mężczyzny. Uśmiechnął się w jej stronę, prawie że lubieżnie. Dziewczyna odpowiedziała tym samym, śpiewając wraz z klubem kibica. Głośno krzyczała, gdy jej brat odbierał statuetkę MVP.  
- Byłeś świetny – piszczała Sabina mu do ucha, gdy z grzeczności dał się przytulić. Nie lubił zbytnich czułości w miejscach publicznych, nie przy tysiącu kibiców.
- Dzięki. Nie czekaj na mnie, jedź do mieszkania – rzucił z przepraszającym uśmiechem. – Konferencja, rozciąganie, prysznic.             
- Dobrze kochanie – wychyliła się zza bandy i ucałowała jego policzek.
- Na razie.          
Zbyszek usiadł na parkiecie, rozciągając przeciążone wysiłkiem meczowym mięśnie. Jego przyjaciel rozmawiał z Justyną, emanując szczęściem.               
- Gratulacje wujek! – chłopak poczuł wiatr na plecach, gdy coś niskiego przebiegło obok. Po chwili dwaj, prawie identyczni chłopcy uśmiechali się do niego.
- Dziękuję bardzo za uznanie – przygarnął ich do siebie. Usiedli po obu jego stronach i zaczęli wypytywać o ochraniacze, plastry i bandaże.                
- Wracajcie natychmiast! – krzyczała do nich szatynka.
- Mamo, wujek nam opowiada, zresztą wujek Lorek nam pozwolił – wyszczerzyli się, wskazując paluchami na szkoleniowca. Włoch tylko rozłożył bezradnie ramiona rozbawiony.
- Nie sztorcuj ich tak, może ci wyrosną siatkarze z nich – dodała wesoło brunetka, stając obok przyjaciółki.
- Daj Panie Boże, najlepsi            .
Podczas sielskiej scenki wzrok pewnej dwójki skrzyżował się. Zbyszek prawie rozbierał dziewczynę spojrzeniem. Wciąż huczały w nim emocje po wygranym spotkaniu. Oblizał językiem spierzchnięte wargi, gdy Kubiakówna poprawiła swój sweterek, a on dojrzał początek rowka między jej piersiami. Specjalnie go drażniła, wiedział to. Dyskretnie wśród tłumu doprowadzała go do wewnętrznego wręcz szału. Niewinny uśmiech Justyny dopełnił dzieła. Bartman wstał nabuzowany testosteronem i pognał na konferencję, nie zaszczycając czekających na niego fanek nawet spojrzeniem. Po drodze dorwał telefon.
„Czekaj na mnie. Za 30 min. Audi”          
Szybko rozprawił się z pytaniami dziennikarzy, odklepał standardowe formułki, dodał parę zdań od siebie i czmychnął do szatni. Większość kolegów już z niej wychodziła lub kończyła ubieranie się. I tak zadbałby o to, żeby był ostatni. Z torbą przewieszoną przez ramię opuścił halę tylnym wyjściem, prowadzącym prosto na parking. Swój samochód widział z daleka, gdyż nawet w szarzejącym wieczorze biały lakier był widoczny.           
Dostała wiadomość. Czekała. Oparta o maskę jego samochodu nuciła coś pod nosem. Lekka czarna skórzana kurtka zakrywała jej górne partie ciała, te które tak uważnie obserwował.
- Cześć – powiedział, zwracając na siebie jej uwagę. Uśmiechnęła się szeroko.
- No, no, nawet punktualnie. Dobrze, że jest ciepło i nie musiałam przez ciebie marznąć – rzuciła z lekką pretensją w głosie. 
- Wolałem nie zjawiać się śmierdzący – odparł siatkarz, wrzucając torbę pod przednie siedzenie.
- I słusznie. Michał już pojechał – poinformowała brunetka. – Dowiem się, co chciałeś.
- Tak właściwie to ciebie – odpowiedział prosto z mostu brunet.
Kubiakówna była przez chwilę zaskoczona, ale szybko zrozumiała przesłanie przyjmującego. Podeszła bliżej niego i złapała za jego klubową bluzę.
- Chyba się zapominasz – mruknęła, patrząc uważnie w jego zielone oczy.
- Chyba zostaliśmy sami – szepnął, chwytając twarz dziewczyny i całując niespodziewanie i zachłannie jej wargi. Chwilę poddała się pieszczocie, lecz po chwili zdołała się uwolnić z uścisku.
- Ocipiałeś Bartman? – syknęła.              
- Cicho – przyłożył jej palec do ust, otworzył tylnie drzwi Audi i gestem dłoni zaprosił do środka. Gdy towarzyszka spojrzała na niego pytająco, brunet po prostu wciągnął ją za sobą do środka.
- Naprawdę się gorzej czujesz – mruknęła Justyna.       
- Oj Jusia, Jusia – rozpiął zamek jej kurtki i wpakował swoje duże dłonie pod sweterek. W międzyczasie znów przyssał się do kobiecych warg. Ona westchnęła tylko cicho, pozwalając mu na te pieszczoty. Pocieszała się przyciemnianymi szybami w samochodzie.
Tymczasem ręce chłopaka zajęły się jej piersiami. Gdy włączył ogrzewanie, rozebrał ją z wierzchniego odzienia. Właśnie wodził nosem po jej szyi i dekolcie, majstrując przy zapięciu stanika.
- Seks w samochodzie? – odparła brunetka lekko ochrypłym głosem.
- A czemu nie? Mam wygodne siedzenia – zawodnik pogładził czarną tapicerkę.
- No to ty też wyskakuj z ciuchów – ściągnęła mu przez głowę bluzę i podkoszulek. Oboje zostali w dżinsach. Teraz ich ruchy nabrały dynamizmu. Oboje dążyli do coraz większych doznań i przyjemności.              
Całowali się zapamiętale, zmieniając pozycję na leżącą. Jusia zadrżała na zetknięcie jej nagich plecy z zimnym siedzeniem. Zbyszek okrył ją swoim rozpalonym ciałem, co trochę polepszyło sytuację. Objęła go rękami, masując umięśnione plecy, zjeżdżając aż do ukrytych pod spodniami pośladków. Westchnęła lekko, gdy poczuła jego usta na piersiach. Uwielbiała sposób w jaki zawsze się nimi zajmował. Gdyby robił to wystarczająco długo, zapewne mogłaby osiągnąć spełnienie, ale przecież finał miał być zupełnie inny.
Zaczęła rozpinać pasek swoich spodni, chcąc dać znać kochankowi do kolejnego kroku. Chociaż mieli skrępowane ruchy, udało im się pozbyć i tych części ubrań.
- Ostatnio wyobrażałem to sobie. Ciebie nagą w moim samochodzie, na moich siedzeniach – mruczał do jej ucha, jednocześnie pieszcząc uda.     
- Mów dalej.     
- Byłaś wtedy taka rozpalona, w ogóle ta wizja… Podnieciłem się. I dzisiaj cię zobaczyłem. Momentalnie przed oczami miałem tą scenę – siatkarz mówił z coraz cięższym oddechem i większym wybrzuszeniem na podbrzuszu.       
- Chcę, żebyś miał co wspominać podczas każdej jazdy – rzuciła zachęcająco dziewczyna. Złapała ręką za jego gumę od bokserek, bawiąc się nią chwilę.
- Stąpasz po krawędzi skarbie. Źrenice obojga były bardzo rozszerzone. Rosło w nich pożądanie, od którego nie mogli i nie chcieli uciec. Dłonie drżały przy kontakcie z drugą skórą, gorące oddechy ogrzewały powietrze w pojeździe. Szyby powoli parowały.
- Tak!   
Justyna pierwszy raz przeżywała coś takiego. Ciężar ciała siatkarza pomiędzy jej rozchylonymi udami wciskał ją w obicie tylnych siedzeń. Co najdziwniejsze, to wszystko tylko potęgowało doznania, które fundował jej Zbigniew. Razem we wspólnym rytmie pracowali na największe spełnienie. Szalony pomysł okazał się ekscytującym doświadczeniem. Ona odczuwała zbliżającą się rozkosz z każdym kolejnym głębokim ruchem kochanka, a on chciał posiąść ją całą w jednej chwili.               
Ogarnął dłonią włosy z jej zmęczonej już twarzy. Kilka sekund później dostrzegł na niej wyraz spełnienia. Szeroko otwarte usta, przymknięte oczy, bezgłośny krzyk oraz kobiece uda zaciśnięte mocniej na tych jego. Siatkarz też czuł to wszechogarniające gorąco promieniujące z podbrzusza. Dostali to, czego oboje chcieli.             
- Urocze masz autko – mruknęła brunetka.       

Mam nadzieję, że nam wybaczycie przerwę tak długą. Do usłyszenia w przeciągu 14 dni, obiecujemy :) Czekamy na wasze opinie! 



10 komentarzy:

  1. Szczerze ? Tak dawno nie czytałam u was rozdziału, że drugi raz musiałam czytać poprzedni :) ale ten ? Obłęd !! Misiek raki kochany.. och i ach, a Bartman ? Jak zwykle nie wyżyty samiec ! Hahahaha pozdrawiam i mam nadzieję że niedługo pojawi się następny ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z poprzedniczką, też musiałam czytać poprzedni rozdział. Nawet nie wiecie jam się cieszę że coś nowego się tutaj pojawiło. Strasznie lubię to opowiadanie, no i nie mog3 się doczekać nowego rozdziału.
    Tola.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnie zdanie najlepsze xd

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiecie co od razu mi się skojarzyło z ostatnim fragmentem? Piosenka "będę brał Cię w aucie" :D No i trudno się nie zgodzić z tym, że Zbyszek idealnie nadaję się na odtwórce tej piosenki :D

    Buźka :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Z tego co wiem 14 dni już minęły kiedy bedzie kolejny???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym tygodniu, notka długa sama się nie przepisze :)

      Usuń
  6. Kiedy coś nowego?
    Tola.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najpóźniej w niedziele :)

      Usuń
    2. Jest niedziela.. czekam dalej...

      Usuń
  7. Jajaja również czekam, to opowiadanie jest takie świetne. Nie moge sie doczekać dalszej części.

    OdpowiedzUsuń